Bloom
Porównanie

Blossom czy Bloom: która apka najlepiej zadba o Twoje rośliny?

Blossom czy Bloom? Pobrałam obie aplikacje do roślin, sprawdziłam w prawdziwym życiu i szczerze opowiem Ci, która z nich jest bardziej przydatna do identyfikacji i dbania o Twoje rośliny.

przez Maria Leticia 9 min czytania
Blossom czy Bloom: która apka najlepiej zadba o Twoje rośliny?

Pozwólcie, że zacznę od wyznania, dla tych, którzy mnie tu wcześniej nie spotkali: wysłałam na tamten świat więcej sukulentów, niż chciałabym przyznać. Przez długi czas myślałam, że po prostu nie mam do tego ręki, aż dotarło do mnie, że brakowało mi informacji. Moja paproć wciąż kazała mi się zastanawiać, czy jest spragniona, spalona słońcem, czy po prostu ma zły dzień, a ja podlewałam ją czystym instynktem. Jeśli dotarliście aż tutaj, myślę, że już się rozumiemy.

Ta potrzeba, by przestać zgadywać, sprawiła, że pobrałam dwie aplikacje, które wciąż pojawiały się, gdy szukałam „aplikacji do identyfikacji roślin”: Bloom i Blossom. Nazwy są podobne, obietnice również (identyfikacja rośliny ze zdjęcia, porady pielęgnacyjne, przypomnienia o podlewaniu), ale korzystanie z jednej i z drugiej to zupełnie inne doświadczenia. Ten tekst to wszystko, co chciałabym wiedzieć, zanim zainstalowałam obie.

Wersja skrócona, jeśli się spieszysz

Jeśli chcesz szybkiej odpowiedzi, oto skrócone podsumowanie, łączące to, w czym każda z nich jest najlepsza.

  • Chcesz tylko szybko poznać nazwę tej rośliny i zająć się swoimi sprawami: obie aplikacje się sprawdzą.

  • Uwielbiasz dopracowane otwarcie, z pięknym filmem rozwijającego się kwiatu: Blossom.

  • Jesteś początkujący i chcesz aplikacji, która przypomina przyjaciela prowadzącego Cię przez wszystko, z uroczą postacią u boku: Bloom.

  • Masz w domu kilka roślin i chcesz, aby pielęgnacja była zorganizowana według pomieszczeń, wszystko w jednym miejscu: Bloom.

  • Lubiś widzieć ocenę w sklepie i tysiące recenzji, zanim zaczniesz: Blossom.

  • Masz w domu kota, psa lub małe dziecko i musisz wiedzieć, czy roślina jest toksyczna: Bloom.

  • Masz dość zgadywania z podlewaniem i chcesz znać ilość w mililitrach: Bloom.

  • Chcesz długich, satysfakcjonujących treści o każdej roślinie po jej identyfikacji: Bloom oferuje pełniejszy profil.

Teraz, jeśli masz jeszcze kilka minut, opowiem Ci, jak faktycznie sprawdziła się każda z aplikacji, zrzuty ekranu dołączam, żebyś mógł/mogła zobaczyć to na własne oczy.

Poznajmy Bloom

Pierwszy ekran od razu mnie kupił

Kiedy otwierasz Bloom, wita Cię Pip, mała trójwymiarowa postać, która wygląda jak kiełek z rączkami i ogromnymi oczami. Wiem, że z daleka może to brzmieć głupio, ale to właśnie to ciepło brakowało mi w innych aplikacjach, które próbowałam. Zamiast zimnej listy funkcji, Pip pojawia się, żeby powiedzieć cześć i oznajmić, że razem dowiecie się, co dzieje się z Twoimi roślinami. Dla kogoś, kto czuje się trochę zagubiony, tak jak ja, to natychmiast zmienia nastrój.

Pip bada roślinę w aplikacji Bloom

Pip pojawia się z lupą, by zbadać roślinę

Identyfikacja prawdziwej rośliny

Tutaj aplikacja naprawdę błyszczy. Otwierasz aparat, kierujesz go na roślinę, a Pip pojawia się z lupą, badając ją. Wiem, że to drobiazg, ale animacja sprawia, że czekanie staje się częścią zabawy, a nie nudnym kręcącym się kółkiem. Przetestowałam to na moneście dziurawej (tej słynnej monsterze) i wynik pokazał procent dopasowania, 96%, nazwę zwyczajową oraz naukową. Na tym samym ekranie, bez ani jednego dodatkowego dotknięcia, miałam już informację o częstotliwości podlewania, rodzaju światła, zakresie temperatury i preferowanej wilgotności.

Aplikacja rozpoznaje ponad 35 000 gatunków i trafia w około 9 na 10 przypadków, co potwierdzają niezależne testy. Podstawiłam jej sukulenta, bazylię, paproć, monsterę i zamiokulkasa i ani razu się nie pomyliła.

Wynik identyfikacji Bloom z procentem dopasowania oraz kartami podlewania i światła

Wynik identyfikacji Bloom, z procentem dopasowania oraz kartami podlewania i światła

Profil odpowiadał na pytania, których nie wiedziałam, że powinnam zadać

Przewijając ekran w dół, zrozumiałam, że Bloom nie podaje mi tylko nazwy. Jest tam sekcja dotycząca toksyczności, która jasno określa, czy roślina jest szkodliwa dla kotów, psów i dzieci. Mam kota, który obgryza każdy liść w zasięgu wzroku, a ta informacja była dla mnie cenniejsza niż jakakolwiek botaniczna ciekawostka. Tuż pod nią znajduje się lista zagrożeń chorobowych dla tego gatunku, posortowana na wysokie, umiarkowane i niskie, więc od razu wiesz, co zazwyczaj idzie nie tak z tą rośliną.

Potem jest zakładka pielęgnacja, z informacjami o podlewaniu, świetle, glebie, temperaturze, idealnej doniczce i sposobie rozmnażania – wszystko prostym, ludzkim językiem. A także część botaniczna, z klasyfikacją naukową, symboliką i sezonem kwitnienia. Weszłam tam z czystej ciekawości i przeczytałam do końca.

Zakładka podstawowej pielęgnacji Bloom z informacjami o podlewaniu, świetle, glebie i temperaturze

Zakładka podstawowej pielęgnacji Bloom, z informacjami o podlewaniu, świetle, glebie i temperaturze

Ogród stał się moją ulubioną funkcją

Po zidentyfikowaniu rośliny aplikacja pyta, w którym pomieszczeniu w domu się znajduje i dostosowuje pielęgnację do tamtejszego światła. Moją paproć zapisałam jako tę z kuchennego okna i aplikacja zasugerowała odpowiednią rutynę dla tego miejsca. Ogród gromadzi wszystkie dodane przez Ciebie rośliny, zorganizowane według pomieszczeń, a każda karta rośliny informuje, kiedy podlewanie jest zaległe. Sprawdzam to rano tak samo, jak prognozę pogody.

Jest też harmonogram pielęgnacji, który rozdziela to, co jest zaległe, co jest do zrobienia dzisiaj, co nadchodzi i co już zrobiłaś/zrobiłeś, i to nie tylko podlewanie: obejmuje nawożenie, przycinanie, obracanie doniczki, przesadzanie, a nawet zdjęcia postępów. Jeśli masz rośliny rozrzucone po całym domu, to właśnie to chroni Cię przed zapomnieniem o kimś w kącie.

Ogród Bloom z alertem o podlewaniu na karcie rośliny

Ogród Bloom z alertem o podlewaniu na karcie rośliny

Mililitry zamiast zgadywania

To jest szczegół, który sprawił, że na dobre przestałam zgadywać. W profilu każdej zapisanej rośliny Bloom pokazuje health score od 0 do 100 oraz ilość wody w mililitrach, wyliczoną dla tej konkretnej rośliny, w tej doniczce, w tym miejscu w domu. Moja kalanchoe potrzebowała 135 ml, a jest tam przycisk do ponownego przeliczenia, gdy zmienisz doniczkę lub przestawisz roślinę gdzie indziej. Przejście od „podlewaj, gdy gleba jest sucha” do konkretnej liczby na ekranie zmieniło moje podejście do konewki.

Obok tego znajdują się historia pielęgnacji i zdjęcia postępów, dzięki którym możesz obserwować, jak roślina z czasem się poprawia. Robienie zdjęcia raz w miesiącu stało się moim małym niedzielnym rytuałem.

Zapisany profil rośliny w Bloom z health score i podlewaniem w mililitrach

Zapisany profil rośliny w Bloom, z health score i podlewaniem w mililitrach

Poznajmy Blossom

Otwarcie zapiera dech w piersiach

Blossom otwiera się pięknym wideo, na którym niebieski kwiat rozwija się w ciemności, z napisem „Blossom” i hasłem „Your guide to happy plants”. Przyznaję, zatrzymałam się, żeby to obejrzeć. To jedno z najładniejszych otwarć, jakie widziałam w aplikacji do roślin, i od razu wygląda na drogie. Jeśli cenisz sobie starannie dopracowany wygląd, ta pierwsza wrażenie na pewno Ci się spodoba.

Ekran otwarcia Blossom z rozwijającym się kwiatem

Ekran otwarcia Blossom z rozwijającym się kwiatem

Od razu pokazuje, do czego służy

Następnie pojawia się kilka ekranów wyjaśniających, co robi aplikacja. Pierwszy informuje, że natychmiast identyfikuje ponad 30 000 roślin, kwiatów i drzew, z uroczą ilustracją skanowanego kwiatu. Potem pokazuje, że diagnozuje również problemy, więc szybko rozumiesz, że służy zarówno do znajdowania nazw, jak i ratowania chorych roślin.

Ekran identyfikacji roślin w Blossom

Ekran identyfikacji roślin w Blossom

Oceny pojawiają się wcześnie

Na jednym z kolejnych ekranów Blossom pokazuje swoją ocenę w sklepie, 4.6 gwiazdki i ponad 122 000 recenzji, z hasłem „Top-Rated Plant Expert”. To inny wybór niż w Bloom: tutaj gwiazdami są liczby i aprobata dużej grupy ludzi, a nie postać. Jeśli lubisz widzieć, że wielu ludzi to zatwierdziło, zanim poświęcisz swój czas, to działa na jej korzyść.

Pozwala skonfigurować pierwszą roślinę, zanim o cokolwiek zapyta

Coś, co uznałam za sprytne: zanim o cokolwiek zapyta, Blossom zaprasza do dodania pierwszej rośliny, wyszukując ją po nazwie lub zdjęciu. Dodałam słonecznik i pokazał mi się profil z gotową sekcją pielęgnacji, informującą, jak często podlewać i nawozić. Miło jest widzieć, jak aplikacja faktycznie działa, zanim o cokolwiek poprosi, i to była część Blossom, która podobała mi się najbardziej.

Pozwól, że będę szczera w jednej kwestii, bo do tego służy prawdziwa recenzja: zaraz po tej przyjemnej części Blossom prosi o utworzenie konta, zanim wpuści Cię na główny ekran. Kilka dotknięć załatwia sprawę, ale przyznaję, wolałabym najpierw trochę więcej poeksplorować.

Porównanie punkt po punkcie

Teraz, gdy już Cię z nimi zapoznałam, uporządkujmy to, co naprawdę ma znaczenie, gdy przychodzi czas na decyzję. Odłożyłam na bok szczegóły techniczne i skupiłam się na tym, co liczy się dla kogoś, kto po prostu chce dobrze dbać o swoje rośliny.

Identyfikacja rośliny ze zdjęcia

Obie dobrze identyfikują i żadna nie zawiodła w moich testach. Blossom jest szybka i ładna, podaje nazwę i profil z dopracowanym wykończeniem. Bloom potrzebuje kilku dodatkowych sekund, ale pokazuje procent dopasowania i dostarcza bogatszy profil, z alternatywnymi nazwami, idealnymi warunkami i praktycznymi wskazówkami, dzięki czemu każda identyfikacja zamienia się w mini lekcję. Jeśli zależy Ci tylko na nazwie, obie spełnią zadanie. Jeśli chcesz zrozumieć, co właśnie zdobyłaś/zdobyłeś, Bloom jest hojniejsza w wyjaśnieniach.

Codzienna pielęgnacja roślin

Bloom naprawdę popracowała nad organizacją. Kiedy dodajesz roślinę, pyta, w którym pomieszczeniu się znajduje i dostosowuje pielęgnację do tego miejsca. Harmonogram rozdziela to, co jest zaległe, co jest do zrobienia dzisiaj i co nadchodzi, a każda roślina otrzymuje również health score i ilość wody w mililitrach. Blossom dobrze radzi sobie z podstawami, z przypomnieniami o podlewaniu i nawożeniu pochodzącymi z profilu każdej rośliny, i wszystko przechowuje na liście „Moje rośliny”. Jeśli masz kilka roślin rozrzuconych po domu, lub jeśli nigdy nie wiesz, ile wody to za dużo, Bloom pomaga bardziej.

Czy roślina jest bezpieczna w domu

Tutaj różnica była wyraźna. Bloom umieszcza informacje o toksyczności dla kotów, psów i dzieci bezpośrednio w profilu rośliny, bez zbędnego szukania, a nawet ma skrót do sprawdzenia tego prosto z menu szybkich działań. To jest coś, co wydaje się tylko szczegółem, dopóki Twój kot nie zdecyduje się spróbować nowego liścia. Blossom w tej kwestii pozostaje w tyle.

Narzędzia wykraczające poza identyfikację

Bloom ma menu szybkich działań, które robi więcej, niż się spodziewałam: identyfikuje roślinę, diagnozuje chorobę, mierzy światło w pomieszczeniu, identyfikuje chwasty, sprawdza toksyczność i pokazuje zapotrzebowanie na wodę. Użyłam miernika światła, aby zdecydować, czy monstera poradzi sobie w tym kącie salonu, a identyfikator chwastów uratował mnie przed wyrwaniem siewki, która sama wykiełkowała w doniczce. Blossom bardziej skupia się na identyfikacji i diagnozowaniu.

Treści do pogłębiania wiedzy

Bloom zawiera kompletne przewodniki pielęgnacyjne w każdym profilu rośliny, z informacjami o podlewaniu, świetle, glebie, temperaturze, idealnej doniczce i rozmnażaniu, plus sekcję botaniczną z klasyfikacją, symboliką i kwitnieniem. Otworzyłam jeden, zamierzając go przejrzeć, a przeczytałam całość. Blossom ma ładnie wykonaną zakładkę odkryć, z poradami, a nawet krótkimi filmami, z których można się uczyć podczas przewijania. Jeśli lubisz szybkie, wizualne treści, Blossom je dostarcza. Jeśli lubisz zagłębiać się w temat rośliny, Bloom idzie dalej.

Wygląd i wrażenia

To kwestia częściowo osobistego gustu, ale z czasem robi różnicę. Bloom jest lekka, kolorowa i urocza, a Pip dotrzymuje Ci towarzystwa. Jeśli jesteś początkujący i boisz się popełnić błąd, to ciepło liczy się jako funkcja, a nie ozdoba. Blossom stawia na bardziej wyrafinowany, elegancki nastrój, z pięknymi zdjęciami i tym filmowym otwarciem. Sprowadza się to do tego, jaki nastrój preferujesz.

Identyfikacja chorób

Obie pomagają, gdy roślina zaczyna sygnalizować, że coś jest nie tak. Blossom umieszcza tę funkcję na pierwszym planie już na początkowych ekranach, jasno komunikując, że diagnozuje problemy, i używa hasła, które mnie ujęło: „Masz dość zabijania swoich roślin?”. Bloom również diagnozuje ze zdjęcia, a ponadto, zanim pojawi się jakikolwiek problem, pokazuje, na jakie choroby dany gatunek ma tendencję, posortowane według poziomu ryzyka. W obu aplikacjach funkcja jest oczywista od początku, ale Bloom dłużej trzyma Cię za rękę, aż roślina wyzdrowieje.

Dla kogo jest każda z aplikacji?

Bloom jest dla Ciebie, jeśli...

Lubisz, gdy aplikacja wydaje się o Ciebie dbać. Jesteś początkujący i chcesz, aby ktoś Cię prowadził bez oceniania. Masz w domu więcej niż jedną roślinę i chcesz, aby pielęgnacja była zorganizowana według pomieszczeń, wszystko w jednym miejscu. Mieszkasz ze zwierzęciem lub dzieckiem i musisz wiedzieć, co jest bezpieczne w zasięgu ręki. Chcesz przestać zgadywać z podlewaniem i widzieć właściwą ilość na ekranie. Lubisz czytać kompletne przewodniki o roślinach, które posiadasz.

Blossom jest dla Ciebie, jeśli...

Ulegasz urokowi wspaniałego wyglądu i dopracowanego otwarcia. Lubisz widzieć ocenę i tysiące recenzji, aby od razu jej zaufać. Lubisz szybkie, wizualne treści, z filmami do obejrzenia. Głównie chcesz identyfikować i diagnozować, bez tak wielu dodatkowych narzędzi.

Moje szczere podsumowanie

Jeśli zapytałbyś/zapytałabyś mnie, która aplikacja jest najlepsza do identyfikacji i pielęgnacji roślin, moja odpowiedź brzmiałaby: Bloom. Sprawiła, że poczułam się mile widziana od pierwszego ekranu, uporządkowała moje rośliny według pomieszczeń, powiedziała mi, ile mililitrów wody każda z nich potrzebuje, ostrzegła mnie, co jest niebezpieczne dla mojego kota, i sprawiła, że chciałam otwierać aplikację rano tak samo, jak otwieram Instagrama. Pip stał się moim towarzyszem.

Byłoby jednak niesprawiedliwe, gdybym nie oddała Blossom zasłużonego uznania: ma jedno z najładniejszych otwarć, jakie kiedykolwiek widziałam, dobrze identyfikuje, pokazuje zaufanie tysięcy użytkowników i ma ten drogi wygląd, który wielu ludzi pokocha. Jeśli to, co Cię urzeka, to piękna aplikacja z mnóstwem dobrych recenzji, to może być właśnie ta dla Ciebie.

Jeśli wciąż się wahasz, pobierz obie. Obie pozwalają wypróbować funkcje, zanim się zaangażujesz, więc warto sprawdzić, która bardziej pasuje do Twojego sposobu dbania o rośliny. W moim przypadku to Bloom została na moim telefonie. A bazylia, którą prawie zabiłam jakiś czas temu? Kwitnie, czekając, aż zostanie posiekana do miski makaronu. Teraz się rozumiemy.

A jeśli Twoja paproć kiedykolwiek znowu będzie wyglądać na szczęśliwą, ja również będę się cieszyć razem z Tobą.


Ta recenzja została napisana po praktycznym przetestowaniu obu aplikacji na iPhonie. Aplikacje zmieniają się z czasem, więc niektóre ekrany mogą wyglądać inaczej, gdy je pobierzesz.

Powiązane artykuły