Plantaria czy Bloom: która apka do roślin jest najlepsza?
Plantaria czy Bloom? Pobrałam obie aplikacje do roślin, przetestowałam je w codziennym użytkowaniu i szczerze powiem, która z nich jest warta zachodu, jeśli chodzi o identyfikację i pielęgnację twoich roślin.
Na mojej półce z książkami stoi sukulent, o którym przysięgałam, że jest niezniszczalny. No cóż, jakoś mi się udało go zniszczyć. Najpierw przelałam, potem zasuszyłam, potem przestawiałam go tysiąc razy, mając nadzieję, że to pomoże, aż pewnego dnia zastałam siebie, jak głośno przepraszałam zwiędłą roślinkę. Jeśli znasz to uczucie, myślę, że świetnie się dogadamy. Problem prawie nigdy nie leży w braku miłości. To brak kogoś, kto w odpowiednim momencie powie ci, czego ta roślina naprawdę potrzebuje.
Właśnie szukając tego „kogoś” wylądowałam z dwiema aplikacjami, które ciągle wyskakują, gdy szukasz „aplikacji do identyfikacji roślin”: Bloom i Plantaria. Na papierze obiecują to samo: nazwanie rośliny ze zdjęcia, nauczenie cię, jak się nią opiekować i przypominanie o podlewaniu. Ale siadając najpierw z jedną, a potem z drugą, ma się zupełnie inne doświadczenia, i to właśnie tam wychodzą różnice. Oto wszystko, co chciałabym wiedzieć przed ich zainstalowaniem.
Wersja skrócona, jeśli się spieszysz
Jeśli chcesz szybkiej odpowiedzi, oto skrócone podsumowanie, w czym każda z nich jest najlepsza.
Chcesz tylko od razu poznać nazwę tej rośliny i zająć się swoimi sprawami: obie działają.
Lubisz widzieć liczby z góry, z milionami uratowanych roślin i mnóstwem recenzji do przeczytania przed rozpoczęciem: Plantaria.
Jesteś początkującym i chcesz aplikacji, która sprawia wrażenie przyjaciela, który cię przez to prowadzi, z uroczą postacią i łatwym, bezstresowym startem: Bloom.
Chcesz poprzeglądać aplikację, zanim cokolwiek zdecydujesz: Bloom wpuszcza cię do środka i pozwala nawet dodawać rośliny, podczas gdy Plantaria przenosi cię od razu do ekranu subskrypcji.
Masz w domu kilka roślin i chcesz zorganizować ich pielęgnację pokój po pokoju, wszystko w jednym miejscu: Bloom.
Masz w domu kota, psa lub małe dziecko i potrzebujesz wiedzieć, czy roślina jest toksyczna: Bloom.
Nigdy nie wiesz, ile wody podać, i chciałabyś konkretną liczbę zamiast zgadywania: Bloom.
Teraz, jeśli masz jeszcze kilka minut, opowiem ci, jak się czułam z każdą aplikacją, ze zrzutami ekranu, żebyś mogła zobaczyć to w praktyce.
Poznajemy Bloom
Pierwszy ekran mnie kupił
Gdy otwierasz Bloom, wita cię Pip, mała trójwymiarowa postać, która wygląda jak kiełek z rączkami i ogromnymi oczami. Wiem, z zewnątrz może to brzmieć głupio, ale to ciepło jest dokładnie tym, czego brakowało w każdej innej aplikacji, którą wypróbowałam. Zamiast zimnej listy funkcji, Pip pojawia się, by się przywitać i powiedzieć, że razem odkryjecie, co się dzieje z twoimi roślinami. Kiedy przychodzisz tak zagubiona jak ja, to natychmiast zmienia nastrój.

Pip bada roślinę w Bloom, z lupą i wszystkim
Bloom najpierw pokazuje, co potrafi
Po tym, jak Pip się wita, Bloom w ogóle mnie nie „przesłuchuje”. Przechodzi przez kilka krótkich ekranów, pokazując, co potrafi: identyfikuje roślinę w kilka sekund, mając w katalogu ponad 35 000 gatunków, przypomina o dniu podlewania i informuje, co dolega roślinie, gdy ta choruje. Następnie pojawia się ekran z informacją o dokładności, pokazujący, że trafia około dziewięciu na dziesięć razy i że sprawdzili to zewnętrzni testerzy, a także ekran z oceną społeczności 4.8 i uwagami od osób, które już z niej korzystają. I wtedy jesteś w środku, z aparatem w ręku. Przyznam, że podobało mi się, że nie musiałam odpowiadać na żadne pytania, zanim mogłam zacząć.
Identyfikacja prawdziwej rośliny
To właśnie tutaj aplikacja błyszczy. Otwierasz aparat, kierujesz go na roślinę, a Pip pojawia się z lupą, badając ją. To zabawne, wiem, ale zmienia oczekiwanie w część zabawy, zamiast irytującego kółka ładowania. Kiedy jest gotowe, otrzymujesz profil rośliny z procentem dopasowania, nazwami zwyczajowymi i naukowymi oraz zakładkami: przegląd, pielęgnacja i botanika. Już na pierwszym ekranie widzisz częstotliwość podlewania, rodzaj światła, zakres temperatur i idealną wilgotność. Przetestowałam to z monsterą (popularna „Swiss cheese plant”) i profil był tak kompletny, że w końcu zrozumiałam, czego ten typ rośliny od nas oczekuje. Aplikacja rozpoznaje ponad 35 000 gatunków i trafia mniej więcej dziewięć na dziesięć razy, co zgadza się z moimi obserwacjami podczas codziennego użytkowania.

Wynik identyfikacji w Bloom, z procentem dopasowania oraz kartami dotyczącymi podlewania i światła
To, co zdobyło moje zaufanie: toksyczność i woda w mililitrach
Są dwie rzeczy w Bloom, których nie widziałam nigdzie indziej, i to one sprawiły, że zostałam przy tej aplikacji. Pierwsza to informacja o toksyczności, od razu w profilu, podzielona na kategorie: kot, pies i dziecko. Mam kota, który żuje wszystko, więc wiedza o tym, zanim kupię nową roślinę, oszczędza mi strachu. Druga to ilość wody w mililitrach, obliczona dla konkretnej rośliny, doniczki i miejsca, z przyciskiem do ponownego przeliczenia, jeśli przesadzisz. Przejście od „podlewaj, gdy ziemia jest sucha” do konkretnej liczby na ekranie całkowicie zmieniło moją relację z podlewaniem, bo zawsze miałam ciężką rękę. Każda roślina otrzymuje również health score od 0 do 100, co jest szybkim sposobem na sprawdzenie, kto kwitnie, a kto prosi o pomoc.

Profil rośliny w Bloom z health score i ilością wody w mililitrach
„Mój Ogród” stał się moim ulubionym zakątkiem
Po identyfikacji aplikacja pyta, w jakim pokoju mieszka roślina i dostosowuje przypomnienia do danego światła. Zapisałam swoją jako paproć przy kuchennym oknie i natychmiast zasugerowała odpowiednią pielęgnację dla tego poziomu jasności. „Mój Ogród” gromadzi każdą dodaną przez ciebie roślinę, a każda z nich pokazuje flagę zaległego podlewania bezpośrednio na swojej karcie. Sprawdzam to rano tak samo, jak sprawdzam pogodę. Jeśli masz więcej niż jedną roślinę rozrzuconą po domu, ta mapa pokój po pokoju sprawia, że nikogo nie zapomnisz w kącie.

Zakładka Mój Ogród w Bloom z listą roślin i alertem o podlewaniu
Obok tego znajduje się harmonogram pielęgnacji, który sortuje zadania zaległe, te na dziś, nadchodzące i te, które już wykonałaś. To nie tylko podlewanie: pojawia się nawożenie, przycinanie, obracanie doniczki, przesadzanie, a nawet zdjęcie postępów. To był pierwszy raz, kiedy mogłam zobaczyć cały swój dom na jednym ekranie.

Harmonogram pielęgnacji Bloom, z zadaniami zaległymi, na dziś i nadchodzącymi
Treści, które naprawdę chcesz czytać
Jest tam sekcja z przewodnikami, która mnie zaskoczyła. Zamiast ogólnych tekstów skopiowanych z internetu, są to pełne przewodniki dla każdej rośliny, obejmujące podlewanie, światło, glebę, temperaturę, idealną doniczkę i rozmnażanie, a także stronę botaniczną z klasyfikacją, symboliką i kwitnieniem. Z ciekawości kliknęłam w przewodnik o rozmarynie i zorientowałam się, że czytam go do końca. To aplikacja, która bawi, a nie tylko działa. Jeśli lubisz uczyć się, jednocześnie dbając o rośliny, to ma to realne znaczenie w codziennej rutynie.

Niezbędny przewodnik pielęgnacji Bloom
Poznajemy Plantaria
Otwarcie, które buduje zaufanie tłumu
Pierwszy ekran pokazuje uśmiechniętą osobę trzymającą roślinę i plakietkę z napisem „ponad 17 milionów uratowanych roślin”, a także duży przycisk z napisem „Start”. To inny wybór niż w Bloom. Tutaj, zamiast postaci witającej się, na pierwszym miejscu są liczby i poczucie, że wiele osób przeszło już tę drogę przed tobą. Jeśli lubisz dowody na to, że aplikacja działa, zanim zainwestujesz swój czas, to przemawia na jej korzyść.

Ekran powitalny Plantaria, z liczbą uratowanych roślin na pierwszym planie
Od razu pokazuje, do czego służy
Następnie pojawia się kilka ekranów wyjaśniających, co aplikacja robi. Najpierw identyfikacja za pomocą aparatu, potem mała karta pielęgnacji pokazująca takie rzeczy jak idealna temperatura i to, czy roślina jest toksyczna, a zaraz po tym funkcja diagnozowania chorób i obietnica pomocy w odzyskaniu zdrowia przez chorą roślinę. To szybki sposób na zrozumienie, że aplikacja służy zarówno do poznawania nazw, jak i do ratowania liści, które nie radzą sobie dobrze. Ilustracje są ładne i przekazują wiadomość bez zbędnego przedłużania.
Zaraz potem pokazuje ścianę pięciogwiazdkowych recenzji i hasło „ponad 1 milion zadowolonych rodziców roślin”. To dużo pochwał zgromadzonych w jednym miejscu, a jeśli jesteś typem osoby, która czuje się spokojniej, widząc, że wiele osób już dało jej swoje błogosławieństwo, spodoba ci się ta część.
Jedna różnica, o której warto szczerze powiedzieć
Oto punkt, o którym chciałabym, żeby ktoś mnie ostrzegł, bo po to właśnie są szczere recenzje. W Bloom, bez zapisywania się na cokolwiek, mogłam identyfikować rośliny, tworzyć swój ogród i swobodnie poruszać się po aplikacji, żeby zobaczyć, czy mi się podoba. W Plantaria, po tych ekranach wprowadzających, od razu przeniosło mnie do ekranu subskrypcji i nie pozwoliło kontynuować bez podjęcia decyzji w tamtej chwili. Nie było żadnego małego rogu, żeby to zamknąć i dalej przeglądać. To nie koniec świata, i niektórym w ogóle to nie będzie przeszkadzać, ale jeśli lubisz wypróbować, zanim się zobowiążesz, ta różnica ma znaczenie.
Jak wygląda w środku
Po tym punkcie główny ekran Plantaria jest uporządkowany i bezpośredni, z miejscem na diagnozowanie roślin i obszarem ogrodu do śledzenia dodanych przez ciebie roślin. Aparat jest łatwy do znalezienia, a ścieżka do identyfikacji nowej rośliny jest krótka. Działa dobrze i spełnia to, co obiecuje, bez żadnych tajemnic.

Ekran główny Plantaria
Porównujemy punkt po punkcie
Teraz, kiedy już przedstawiłam ci obie, pozwól mi uporządkować to, co naprawdę ma znaczenie przy podejmowaniu decyzji. Odłożyłam na bok kulisy i skupiłam się na tym, co liczy się dla kogoś, kto po prostu chce dobrze dbać o swoje rośliny.
Identyfikacja rośliny ze zdjęcia
Obie identyfikują dobrze. Przed każdą postawiłam sukulent, bazylię, paproć, monsterę i zamiokulkasa, i żadna się nie pomyliła. Plantaria jest szybka i podaje nazwę z ładnym, dopracowanym wykończeniem. Bloom potrzebuje kilku dodatkowych sekund, ale dostarcza pełniejszy profil, z procentem dopasowania, alternatywnymi nazwami, ciekawostkami i praktycznymi wskazówkami, dzięki czemu każda identyfikacja zamienia się w mini lekcję. Jeśli chcesz tylko nazwę, obie aplikacje spełnią zadanie. Jeśli chcesz zrozumieć, co właśnie przyniosłaś do domu, Bloom jest bardziej hojna w wyjaśnieniach.
Codzienna pielęgnacja roślin
Bloom naprawdę postawiła na organizację. Kiedy dodajesz roślinę, pyta, w jakim pokoju mieszka i dostosowuje przypomnienia do tego miejsca. Harmonogram pokazuje, co jest zaległe i co przypada na dziś, a podlewanie podawane jest w mililitrach, zamiast nieokreślonego „podlewaj umiarkowanie”, którego nikt nie wie, jak interpretować. Plantaria dobrze dostarcza podstawy, z obszarem ogrodu do gromadzenia roślin i przypomnieniami o pielęgnacji pochodzącymi z każdego profilu. Jeśli masz kilka roślin rozrzuconych po domu, podział Bloom na pokoje bardziej pomaga w tym, by żadna nie umknęła uwadze.
Bezpieczeństwo, jeśli masz zwierzęta lub dzieci
Obie mówią o toksyczności, ale w różny sposób. Plantaria wyświetla ostrzeżenie w karcie pielęgnacji rośliny. Bloom rozbija to na kategorie: kot, pies i dziecko, a także ma skrót w menu szybkich akcji do sprawdzania toksyczności, gdy nie jesteś pewna co do nowej rośliny. Jeśli masz w domu zwierzę lub małe dziecko raczkujące w pobliżu doniczek, ten szczegół przestaje być szczegółem.

Menu szybkich akcji Bloom, z miernikiem światła, identyfikatorem chwastów i sprawdzaniem toksyczności
Treści do pogłębiania wiedzy
Bloom zawiera długie, dobrze zorganizowane przewodniki, napisane jak artykuły z magazynów. Spoglądasz na jeden i chcesz go przeczytać. Plantaria opiera się bardziej na kartach pielęgnacji każdej rośliny, takich z odpowiednią ilością informacji, prosto do celu. Jeśli chcesz tylko podstaw, żeby niczego nie zepsuć, Plantaria to dostarczy. Jeśli lubisz zagłębiać się w temat rośliny i czytać we własnym tempie, Bloom idzie dalej.
Identyfikacja chorób
Obie pomagają, gdy roślina sygnalizuje, że coś jest nie tak. Plantaria jasno to komunikuje już na pierwszych ekranach, pokazując, że diagnozuje problemy i obiecuje plan przywrócenia chorej rośliny do zdrowia. Bloom również diagnozuje, a także pokazuje typowe dla danego gatunku ryzyka chorób, posortowane na wysokie, umiarkowane i niskie, dzięki czemu wiesz, na co uważać, zanim problem się pojawi. Dodaj historię pielęgnacji i zdjęcia postępów, a możesz spojrzeć wstecz i zrozumieć, co zmieniło się od ostatniego kryzysu. Kiedy jesteś zaniepokojona i przekonana, że zaraz stracisz roślinę, tego rodzaju śledzenie jest uspokajające.
Wygląd i wrażenia
To częściowo kwestia osobistego gustu, ale na dłuższą metę robi różnicę. Bloom jest jasna, kolorowa i urocza, z Pipem jako towarzyszem podróży. Jeśli jesteś początkująca i boisz się popełnić błąd, to ciepło jest cechą, a nie ozdobą. Plantaria stawia na czystszy, bardziej rzeczowy nastrój, z ładnymi zdjęciami i mnóstwem pochwał od innych użytkowników. To wybór osobowości, a nie przepaść w jakości.
Jak każda z nich daje dostęp
Tutaj wybory są zupełnie inne, i to właśnie w tym punkcie szala przechyliła się wyraźnie na jedną stronę dla mnie.
W Bloom wchodzisz, identyfikujesz roślinę, a nawet dodajesz dwie rośliny do swojego ogrodu bez zapisywania się na cokolwiek. Innymi słowy, możesz poczuć, jak naprawdę wygląda rutyna aplikacji, z przypomnieniami i pełnymi profilami w ręku, zanim cokolwiek zdecydujesz. Tak właśnie zdałam sobie sprawę, że będę jej używać dalej.
W Plantaria ścieżka jest inna. Po ekranach wprowadzających prosi o subskrypcję, zanim pokaże ci aplikację od środka. Widzisz ilustracje tego, co obiecuje, ale naprawdę poznajesz ją dopiero po subskrypcji. Jeśli już wiesz, czego chcesz, to może ci to wcale nie przeszkadzać. Jeśli lubisz testować z własnymi roślinami, zanim się zobowiążesz, Bloom z łatwością wygrywa tę część.
Dla kogo jest każda aplikacja?
Bloom jest dla ciebie, jeśli...
Lubisz, gdy aplikacja sprawia wrażenie, że się o ciebie troszczy. Jesteś początkująca i chcesz, by ktoś cię prowadził bez osądzania. Chcesz eksplorować i dodawać swoje pierwsze rośliny, zanim podejmiesz decyzję. Masz więcej niż jedną roślinę w domu i chcesz, by pielęgnacja była zorganizowana pokój po pokoju, wszystko w jednym miejscu. Masz kota, psa lub dziecko i potrzebujesz mieć pod ręką informacje o toksyczności. Chcesz wiedzieć, ile mililitrów wody nalać i lubisz czytać pełne przewodniki o roślinach, które posiadasz.
Plantaria jest dla ciebie, jeśli...
Czujesz się uspokojona, widząc miliony uratowanych roślin i stos recenzji od razu na początku. Wolisz kartę pielęgnacji, która jest prosto do celu, bez żadnych objazdów. Nie masz nic przeciwko subskrybowaniu przed eksploracją aplikacji. Chcesz czystej, ładnej aplikacji bez żadnej towarzyszącej postaci.
Moja szczera konkluzja
Jeśli zapytasz mnie, która aplikacja jest najlepsza do identyfikacji i pielęgnacji roślin, moja odpowiedź brzmiałaby: Bloom. Sprawiła, że czułam się mile widziana od pierwszego ekranu, pozwoliła mi swobodnie przeglądać i dodawać moje pierwsze rośliny bez żadnych zobowiązań, zorganizowała wszystko według pokoi, powiedziała mi, ile mililitrów wody każda z nich potrzebuje, ostrzegła, co jest niebezpieczne dla mojego kota, i sprawiła, że chciałam otwierać aplikację rano tak samo, jak otwieram Instagram. Pip stał się moim towarzyszem, a harmonogram moim przypomnieniem, że rośliny też mają swoje rutyny.
Ale byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie oddała Plantaria należnych jej zasług: dobrze identyfikuje, jest przejrzysta i łatwa w obsłudze, buduje zaufanie milionów użytkowników i ma bezpośrednie karty pielęgnacji, takie, które szybko rozwiewają wątpliwości, gdy potrzebujesz tylko informacji i niczego więcej. Jeśli twoje serce mocniej bije na widok recenzji i minimalistycznego wyglądu, to może być aplikacja dla ciebie.
Jeśli nadal się wahasz, zacznij od Bloom, ponieważ pozwala eksperymentować z własnymi roślinami, zanim podejmiesz decyzję. W moim przypadku to właśnie ona została na moim telefonie. A ten sukulent, o którym przysięgałam, że go straciłam? Znowu wypuszcza nowe liście, dumny z siebie, jakby nigdy nie sprawił mi żadnego kłopotu. Teraz się rozumiemy.
A jeśli pewnego dnia twoja paproć znów będzie wyglądać na szczęśliwą, ja będę się cieszyć razem z tobą.
Niniejsza recenzja powstała po praktycznym przetestowaniu obu aplikacji na iPhonie. Funkcje i ekrany mogą się różnić w zależności od regionu i pobranej wersji.
Powiązane artykuły
6 najlepszych aplikacji dla początkujących hodowców roślin
Zaczynasz swoją przygodę z roślinami i boisz się, że je uśmiercisz? Oto sześć najlepszych aplikacji dla początkujących, które ułatwią identyfikację i pielęgnację Twoich pierwszych zielonych przyjaciół.
5 najlepszych aplikacji, które przypomną Ci o podlewaniu roślin
Ciągle zapominasz o podlewaniu roślin? Oto 5 najlepszych aplikacji, które zrobią to za Ciebie, przetestowane pod kątem inteligentnych przypomnień dopasowujących się do Twojej rutyny.
7 najlepszych aplikacji dla wiecznych zabójców roślin
Jeśli Twoje rośliny wciąż umierają, mimo wszelkich starań, te 7 aplikacji powstało z myślą o Tobie. Oto te, które naprawdę pomagają utrzymać roślinę przy życiu.