Bloom
Porównanie

Plantin czy Bloom: która aplikacja najlepiej rozpozna i zadba o Twoje rośliny?

Plantin czy Bloom? Przez tygodnie testowałam obie aplikacje na moich własnych roślinach domowych. Oto szczera odpowiedź, która z nich jest naprawdę warta zachowania.

przez Maria Leticia 10 min czytania
Plantin czy Bloom: która aplikacja najlepiej rozpozna i zadba o Twoje rośliny?

Dawno temu przestałam liczyć, ile małych roślin zginęło pod moją opieką. Zaczęłam szukać aplikacji do roślin, bo miałam dość zgadywania, nigdy nie wiedząc, czy paproć jest spragniona, spalona słońcem, czy po prostu ma zły dzień. Jeśli dotarliście do tego miejsca, to chyba się rozumiemy. Chcecie aplikacji, która rozpozna nazwę rośliny, którą ktoś Wam podarował, przypomni o podlewaniu w odpowiednim czasie i powie prostymi słowami, co robić, gdy zaczyna marnieć.

Przez ostatnie tygodnie pobrałam dwie aplikacje, na które ciągle natykałam się w sieci: Bloom i Plantin. Obie obiecują identyfikację rośliny ze zdjęcia, porady dotyczące pielęgnacji i prowadzenie za rękę, by wszystko przetrwało. Ale korzystanie z jednej i z drugiej to zupełnie inne doświadczenia. To jest artykuł, który chciałabym przeczytać, zanim zainstalowałam obie.

Krótka wersja, jeśli się spieszysz

Jeśli po prostu chcesz wiedzieć, którą wybrać, oto krótka ściąga.

  • Chcesz aplikacji, która działa jak przyjaciel prowadzący Cię przez wszystko, z uroczą postacią i swobodną rozmową: Bloom.

  • Masz kilka roślin i chcesz, by pielęgnacja była zorganizowana według pomieszczeń: Bloom.

  • Masz w domu kota, psa lub dziecko i musisz wiedzieć, czy roślina jest toksyczna: Bloom od razu oznacza to w profilu.

  • Nigdy nie wiesz, ile wody nalać: Bloom podaje ilość w mililitrach, obliczoną dla tej rośliny w tej doniczce.

  • Chcesz poczytać o każdej roślinie po jej identyfikacji: Bloom dostarcza profile, które czyta się z największą przyjemnością.

  • Chcesz dowiedzieć się, co dolega chorej roślinie i uzyskać pomoc w jej wyleczeniu: Bloom diagnozuje problem i podpowiada, co robić.

  • Lubisz bardziej stonowany, nowoczesny wygląd, z trybem jasnym i ciemnym do wyboru, a nawet fazami księżyca do sadzenia: Plantin.

  • Chcesz tylko szybko zidentyfikować roślinę i zająć się swoimi sprawami: obie aplikacje dadzą radę.

Teraz, jeśli masz jeszcze kilka minut, opowiem Ci, jak korzystało mi się z każdej aplikacji, zrzutami ekranu, żebyś mógł/mogła zobaczyć to w praktyce.

Poznając Bloom

Pierwszy ekran od razu mnie kupił

Kiedy otwierasz Bloom, wita Cię Pip – mała, trójwymiarowa postać, która wygląda jak kiełek z rączkami i ogromnymi oczami. Wiem, z zewnątrz może to brzmieć głupio, ale to powitanie to dokładnie to, czego brakowało innym aplikacjom. Zamiast zimnej listy funkcji, Pip pojawia się, by się przywitać i dać znać, że razem uporacie się z Twoimi roślinami.

Pip wita Cię w Bloom

Pip, mały towarzysz Bloom, w akcji z lupą

Wszystko, co robi, mieści się w jednym przycisku

Kolejną rzeczą, która mnie urzekła, była prostota. Na środku ekranu znajduje się przycisk aparatu, a po jego dotknięciu otwiera się wachlarz działań: identyfikacja rośliny, diagnoza choroby, pomiar światła w pomieszczeniu, identyfikacja chwastów, sprawdzenie toksyczności i zapotrzebowania na wodę. Nic nie jest ukryte w menu ustawień, niczego nie trzeba szukać. Patrzysz i wiesz, co możesz zrobić.

Menu szybkich działań Bloom

Menu szybkich działań Bloom, z identyfikacją, diagnozą, miernikiem światła i sprawdzeniem toksyczności

Kiedy pokazuje, że umie identyfikować

Już na początku aplikacja podkreśla, jak dokładna jest. Bloom trafia około 9 na 10 identyfikacji, 93% według niezależnych testów Plant.id i Kindwise, i rozpoznaje ponad 35 000 gatunków. Liczby są fajne, ale liczy się przede wszystkim samodzielne wypróbowanie. Spoiler: w przypadku pospolitych roślin, które podstawiłam przed aparatem, trafiła każdą z nich.

Szczegóły rośliny w Bloom po identyfikacji

Karty, które Bloom pokazuje zaraz po identyfikacji rośliny, z informacjami o podlewaniu, świetle, temperaturze i wilgotności

Identyfikacja prawdziwej rośliny

To właśnie tutaj aplikacja błyszczy. Otwierasz aparat, kierujesz na roślinę, a Pip pojawia się z lupą, by ją zbadać. Wiem, to trochę zabawne, ale animacja sprawia, że czekanie to coś więcej niż tylko kręcące się kółko.

Potwierdzenie zdjęcia przed identyfikacją w Bloom

Bloom prosi o potwierdzenie zdjęcia przed identyfikacją

Przetestowałam to na moneście dziurawej (tej słynnej monsterze) i aplikacja podała 96% zgodności, nazwę potoczną, nazwę naukową oraz, na tym samym ekranie, karty dotyczące podlewania, światła, temperatury i idealnej wilgotności. Nadal możesz otworzyć zakładki „przegląd”, „pielęgnacja” i „botanika”, aby zagłębić się w temat. Dla każdego, kto dopiero zaczyna, tak uporządkowana ilość informacji robi ogromną różnicę.

Profil monstery dziurawej w Bloom

Profil monstery dziurawej w Bloom, z 96% zgodności

Ostrzeżenie, o którym nie wiedziałam, że go potrzebuję

To była funkcja, która zaskoczyła mnie najbardziej. Przewiń trochę w dół profilu rośliny, a Bloom pokaże, czy jest toksyczna dla kotów, psów i dzieci. Mam kota, który gryzie wszystko, co zielone, i nigdy wcześniej nie widziałam tych informacji tak wyraźnie wyeksponowanych w żadnej innej aplikacji. Tuż poniżej pojawiają się ryzyka chorób dla danego gatunku, posortowane na wysokie, umiarkowane i niskie, dzięki czemu wiesz, czego możesz się spodziewać, zanim to nastąpi.

Informacje o toksyczności w profilu rośliny w Bloom

Informacje o toksyczności w profilu rośliny w Bloom

Zapisywanie rośliny do Twojego ogrodu

Po identyfikacji aplikacja pyta, w którym pokoju mieszka roślina i jak daleko znajduje się od okna. To nie jest dekoracja: na podstawie tych odpowiedzi oblicza ilość wody w mililitrach dla tej rośliny, w tej doniczce, w tym kącie. Moje kalanchoe, które nazwałam Margarida, wymagało 135 ml wody i miało health score 92 na 100. Przesadź ją lub przenieś, a wystarczy dotknąć, by przeliczyć.

Ekran Margaridy w Bloom z health score i podlewaniem w mililitrach

Ekran Margaridy w Bloom z health score i podlewaniem w mililitrach

Nigdy więcej nie stałam z konewką, próbując zgadnąć. Dla każdego, kto topi swoje rośliny (cześć, to ja), to małe obliczenie w mililitrach jest warte połowy aplikacji.

Ekran główny i „Mój ogród”

„Mój ogród” stał się moim ulubionym miejscem. To wizualna lista wszystkich zapisanych roślin, uporządkowana według pomieszczeń, a sama karta informuje, kiedy podlewanie jest zaległe. Sprawdzam ją rano tak samo, jak prognozę pogody.

Zakładka Ogród w Bloom z listą roślin

Zakładka Ogród w Bloom z alertem o zaległym podlewaniu

Harmonogram pielęgnacji

Poza ogrodem, jest harmonogram, który rozdziela zadania zaległe, na dziś, nadchodzące i już ukończone. To nie tylko podlewanie: pojawia się nawożenie, przycinanie, obracanie doniczki, przesadzanie, a nawet zdjęcie postępu. Odhaczanie tam zadań stało się nawykiem, który naprawdę lubię. Włączyłam przypomnienia tylko dla moich najbardziej zaniedbanych roślin, a harmonogram uratował już jedną bazylię.

Harmonogram pielęgnacji w Bloom

Harmonogram pielęgnacji w Bloom z zadaniami zaległymi, na dziś i nadchodzącymi

Kolejną dobrą rzeczą jest to, że każda roślina przechowuje swoją historię pielęgnacji i zdjęcia postępów. Zrób zdjęcie od czasu do czasu, a dwa miesiące później sam zobaczysz różnicę.

Treści warte przeczytania

Jest sekcja przewodników, która mnie zaskoczyła. Zamiast ogólnego tekstu skopiowanego z internetu, są to kompletne instrukcje dla każdej rośliny: podlewanie, światło, gleba, temperatura, idealna doniczka, rozmnażanie, a także sekcja botaniczna z klasyfikacją, symboliką i sezonem kwitnienia. Weszłam tam z jednym pytaniem o podlewanie i przyłapałam się na czytaniu do końca. Aplikacja bawi tak samo, jak pomaga.

Niezbędny przewodnik po pielęgnacji w Bloom

Niezbędny przewodnik po pielęgnacji w Bloom

Poznając Plantin

Pierwszy ekran ma inny klimat

Kiedy otwierasz Plantin, pojawia się postać trzymająca małą doniczkę wraz z napisem „Welcome to PlantIn! Become a Plant Hero.” Spodobał mi się ten ton. Zamiast obiecywać funkcje, zaprasza Cię na misję, którą jest uszczęśliwianie Twoich roślin. Brzmi to banalnie na papierze, ale działa. Miłą rzeczą jest to, że aplikacja ma tryb jasny i ciemny, więc wybierasz ten, który bardziej Ci odpowiada (zrzuty ekranu tutaj są w trybie ciemnym, co nadaje jej bardzo nowoczesny charakter).

Ekran powitalny Plantin

Ekran powitalny Plantin

Od razu pokazuje, do czego służy

Zanim cokolwiek innego, Plantin przeprowadza Cię przez kilka ekranów wyjaśniających, co potrafi. Pierwszy mówi, że identyfikuje każdą roślinę, a nawet ich choroby. Drugi pokazuje, że przypomina o podlewaniu, nawożeniu i przycinaniu w odpowiednim czasie. Ilustracje są ładne, a Ty w kilka sekund rozumiesz, do czego aplikacja jest zdolna.

Ekran wyjaśniający identyfikację roślin i chorób w Plantin

Ekran wyjaśniający identyfikację roślin i chorób w Plantin

Tutaj poproszono mnie o wczesne utworzenie konta

Punkt, o którym warto szczerze wspomnieć: bardzo wcześnie, zanim jeszcze widziałam, jak aplikacja faktycznie działa, Plantin już prosi o utworzenie konta. Możesz zalogować się za pomocą Apple, Facebooka, Google lub e-maila. Kilka dotknięć pozwala to ominąć, ale przyznam, że wolałabym poznać aplikację trochę lepiej przed rejestracją.

Ekran tworzenia konta w Plantin

Ekran tworzenia konta w Plantin

Wypróbuj od razu, bez konieczności posiadania rośliny

Ten akcent wydał mi się uroczy. Zanim poprosi o sfotografowanie czegokolwiek, Plantin mówi „Stworzyliśmy dla Ciebie roślinę!” i zaprasza do identyfikacji zdjęcia, które ma już gotowe. Dotykasz „Spróbujmy” i obserwujesz, jak aplikacja działa na Twoich oczach. Dla każdego, kto jest po prostu ciekawy i nie ma jeszcze na co skierować aparatu, to fajny sposób, by poczuć, jak aplikacja działa w praktyce.

Ekran rośliny demonstracyjnej w Plantin

Ekran rośliny demonstracyjnej w Plantin

A wynik wraca kompletny. W moim teście zidentyfikowała Sansewieria (dobrze znany wężownica) i wyświetliła ładnie uporządkowany profil, z poziomem trudności, częstotliwością podlewania i nawożenia. Dostępne są również zakładki z ogólnymi informacjami i rozmnażaniem dla każdego, kto chce zagłębić się w temat.

Profil Sansewierii w Plantin

Profil Sansewierii w Plantin

Ekran główny i ten akcent faz księżyca

Kiedy już znajdziesz się w Plantin, główny ekran pozostaje elegancki (w trybie ciemnym, na zrzucie ekranu). Na górze znajduje się rząd skrótów do pielęgnacji, a z boku faza księżyca w danym dniu (w moim przypadku, Malejący). Pomyślałam, że ten kąt kalendarza księżycowego to uroczy akcent dla każdego, kto lubi sadzić według faz księżyca. Na dole znajdują się zakładki Moje Rośliny i Społeczność, aparat pośrodku, a następnie Wyszukaj i Menu. Twój ogród zaczyna się pusty, czekając na dodanie pierwszej rośliny, i możesz tworzyć „przestrzenie”, aby utrzymać porządek.

Ekran główny Plantin z fazą księżyca

Ekran główny Plantin z fazą księżyca

Porównując punkt po punkcie

Teraz, gdy już przedstawiłam obie aplikacje, pozwólcie, że przedstawię, co tak naprawdę ma znaczenie, gdy podejmujesz decyzję. Odłożyłam na bok szczegóły techniczne i przeszłam prosto do tego, co ważne dla kogoś, kto po prostu chce dobrze dbać o swoje rośliny.

Identyfikacja rośliny ze zdjęcia

Obie identyfikują dobrze. Podstawiłam przed każdą z nich sukulent, bazylię, paproć, monsterę i zamiokulkasa, i żadna się nie pomyliła. Bloom oferuje pełniejszy profil, z procentem zgodności, nazwą naukową, ciekawostkami i idealnymi warunkami od razu na pierwszym ekranie. Zajmuje to kilka dodatkowych sekund, ale każda identyfikacja zamienia się w mini lekcję.

Plantin pozwala również przetestować identyfikację na gotowym zdjęciu, zanim skierujesz aparat na własną roślinę, co pomaga, jeśli chcesz tylko zobaczyć, jak działa aplikacja.

Jeśli chcesz tylko poznać nazwę, obie aplikacje spełnią swoje zadanie. Jeśli chcesz zrozumieć, co właśnie przyniosłeś/przyniosłaś do domu, Bloom jest nieco bardziej hojny w wyjaśnieniach.

Codzienna pielęgnacja roślin

Bloom postawił wszystko na organizację. Kiedy dodajesz roślinę do ogrodu, pyta, w którym pokoju mieszka i jak daleko znajduje się od okna, a następnie wykorzystuje te dane do obliczenia podlewania w mililitrach i stworzenia harmonogramu. Zaległe zadania pojawiają się na karcie rośliny i w harmonogramie, a do tego jest health score, dzięki czemu możesz śledzić, czy sytuacja się poprawia, czy pogarsza. Jeśli masz kilka roślin rozrzuconych po domu, to mapowanie pomieszczenie po pomieszczeniu zapobiega zagubieniu się w gąszczu.

Plantin dobrze radzi sobie z podstawami i dodaje ten urok faz księżyca na ekranie głównym, co jest miłym bonusem dla każdego, kto lubi sadzić według kalendarza księżycowego. Przypomina o podlewaniu, nawożeniu i przycinaniu, a także pozwala organizować rośliny w przestrzenie.

Jeśli jesteś jak ja i czasami zapominasz imienia kota, docenisz aplikację, która przypomni Ci w odpowiednim momencie, bez zbędnego natłoku.

Bezpieczeństwo, jeśli masz zwierzęta lub dzieci

Tutaj nie ma remisu. Bloom pokazuje toksyczność dla kotów, psów i dzieci bezpośrednio w profilu rośliny, bez konieczności szukania, a także dostępna jest kontrola toksyczności w menu szybkich działań. Jeśli masz w domu zwierzęta i kupiłeś/kupiłaś roślinę bez zastanowienia (cześć ponownie, to ja), to ostrzeżenie zmienia sposób, w jaki wybierasz, co wchodzi do salonu.

Treści do dalszej nauki

Bloom zawiera długie, dobrze zorganizowane przewodniki, napisane jak artykuły w magazynie, obejmujące podlewanie, światło, glebę, idealną doniczkę, rozmnażanie, a nawet symbolikę. Otworzyłam jeden, żeby tylko przelecieć wzrokiem, a przeczytałam całość. Jeśli lubisz uczyć się, dbając o swoje rośliny, to ma to znaczenie.

Plantin przechowuje swoje informacje uporządkowane w zakładkach wewnątrz każdego profilu rośliny, z pielęgnacją, ogólnymi informacjami i rozmnażaniem. Jest praktyczny i daje Ci to, czego potrzebujesz w danej chwili.

Wygląd i wrażenia

To kwestia częściowo osobistego gustu, ale ma znaczenie na dłuższą metę. Bloom stawia na jasność, kolory i urok, a Pip dotrzymuje Ci towarzystwa. Jeśli jesteś początkującym i boisz się popełnić błąd, to powitanie liczy się jako funkcja, a nie jako dekoracja.

Plantin ma bardziej stonowany nastrój, z tym akcentem „misji bohatera roślin”, a także pozwala przełączać się między trybem jasnym i ciemnym, jak sobie życzysz. Ostatecznie sprowadza się to do tego, jaki nastrój preferujesz.

Identyfikacja chorób i pomoc w powrocie do zdrowia

To właśnie tutaj Bloom sprawił, że poczułam się naprawdę bezpiecznie. Nie tylko identyfikuje, co jest nie tak (żółty liść, mały robak, plamki), ale także mówi, co robić i towarzyszy Ci przez cały proces pielęgnacji, aż roślina wyzdrowieje. Nawet zanim pojawi się jakikolwiek problem, profil gatunku wymienia najczęstsze ryzyka chorób, dzięki czemu wiesz, na co uważać.

Typowe ryzyka chorób wymienione w Bloom

Typowe ryzyka chorób wymienione w profilu rośliny w Bloom

Plantin również identyfikuje choroby, i mówi o tym od razu na pierwszych ekranach, więc funkcja jest jasna od początku w obu aplikacjach. Różnica polega na tym, że Bloom przedstawia plan odzyskiwania krok po kroku od razu na pierwszym planie.

Dodatkowe narzędzia

Bloom ma dwa narzędzia, których używam częściej niż się spodziewałam: miernik światła, aby dowiedzieć się, czy ten kącik w salonie naprawdę nadaje się dla rośliny, którą chcesz tam postawić, oraz identyfikator chwastów, świetny dla każdego, kto ma ogród lub doniczkę i wiecznie zastanawia się, co samo wyrosło pośrodku doniczki.

Dla kogo jest każda aplikacja?

Bloom jest dla Ciebie, jeśli...

Lubisz, gdy aplikacja wydaje się o Ciebie dbać. Jesteś początkującym i chcesz, aby ktoś Cię prowadził bez osądzania. Masz w domu więcej niż jedną roślinę i chcesz, aby pielęgnacja była zorganizowana według pomieszczeń, wszystko w jednym miejscu. Masz kota, psa lub dziecko i chcesz od razu wiedzieć, czy roślina jest toksyczna. Nigdy nie wiesz, ile wody nalać i chciałbyś/chciałabyś otrzymać dokładny pomiar. Lubisz czytać kompletne przewodniki o roślinach, które posiadasz.

Plantin jest dla Ciebie, jeśli...

Lubisz bardziej stonowany, nowoczesny wygląd i cieszysz się możliwością przełączania między trybem jasnym i ciemnym. Uważasz sadzenie według faz księżyca za urocze. Lubisz organizować swoje rośliny w przestrzenie i mieć społeczność, z którą możesz porozmawiać o roślinach. Lubisz praktyczność i przechodzenie prosto do sedna.

Moja szczera konkluzja

Jeśli zapytalibyście mnie, która aplikacja najlepiej identyfikuje i pielęgnuje rośliny, moja odpowiedź brzmiałaby: Bloom, i to niewielką przewagą. Sprawiła, że poczułam się mile widziana, zorganizowała moje rośliny według pomieszczeń, powiedziała mi, ile mililitrów wody chce każda z nich, ostrzegła mnie, co jest toksyczne dla mojego kota i sprawiła, że chciałam otwierać aplikację rano, tak samo jak otwieram Instagram. Pip stał się moim towarzyszem, a strona z treściami przekonała mnie na dobre.

Byłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym nie oddała Plantin należnego uznania: dobrze identyfikuje, ładnie wygląda, ma ten akcent faz księżyca, pozwala wybierać między trybem jasnym i ciemnym i spełnia swoje obietnice.

Jeśli nadal się wahasz, pobierz obie i wypróbuj. Warto sprawdzić, która bardziej pasuje do Twojego sposobu pielęgnacji. W moim przypadku to Bloom został na moim telefonie.

A jeśli pewnego dnia Twoja paproć znów zacznie wyglądać szczęśliwie, będę się cieszyć razem z Tobą.


Ta recenzja została napisana po praktycznym przetestowaniu obu aplikacji na iPhonie.

Powiązane artykuły