PlantSnap czy Bloom: która aplikacja do roślin jest najlepsza?
PlantSnap czy Bloom? Testowałam obie aplikacje do rozpoznawania roślin w moim codziennym życiu i szczerze odpowiadam, która z nich jest warta uwagi.
Kto śledzi moje recenzje, ten wie, jak mi szło z sukulentami, które u mnie nie przetrwały. Ale jest jeden szczegół z tej historii, którego chyba nigdy nie opowiedziałam: zanim w ogóle pomyślałam o aplikacjach, moją metodą na poznanie nazwy rośliny było wysłanie zdjęcia na rodzinny czat i nadzieja, że któraś z ciotek mi odpowie. Czasami to działało. Najczęściej dostawałam trzy różne nazwy i zero wskazówek dotyczących podlewania. Tak właśnie wylądowałam w świecie aplikacji roślinnych i dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was kolejne porównanie: Bloom, który znacie już z moich innych recenzji, kontra PlantSnap, jedna z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych aplikacji, jeśli chodzi o identyfikację rośliny ze zdjęcia.
Obu używałam z moimi prawdziwymi roślinami, w moim prawdziwym domu, a ten tekst to taka rozmowa, jaką prowadzilibyśmy przy kawie, siedząc wśród paproci.
Krótka wersja dla zabieganych
Szybkie podsumowanie, bez szczególnej kolejności:
Chcesz aplikacji, która towarzyszy Ci na co dzień, z przypomnieniami o podlewaniu i roślinami uporządkowanymi według pomieszczeń: wybierz Bloom.
Lubisz media społecznościowe i chcesz oglądać zdjęcia roślin z całego świata: PlantSnap, który ma wbudowaną społeczność.
Chcesz zidentyfikować roślinę i otrzymać pełny profil, niemal mini-lekcję: Bloom.
Masz w domu kota, psa lub małe dziecko i potrzebujesz natychmiastowego ostrzeżenia o toksyczności: Bloom.
Nie przeszkadzają Ci reklamy i wyskakujące okienka podczas korzystania z aplikacji bez subskrypcji: PlantSnap spełni swoje zadanie.
Wolisz spokojne, nieprzerwane doświadczenie od początku do końca: Bloom.
Jeśli chcesz zrozumieć, co stoi za każdym z tych punktów, chodź ze mną, a opowiem Ci, jak to wyglądało od środka.
Poznajmy Bloom
Aplikacja, która pokazuje, co potrafi, zanim o cokolwiek zapyta
Dla tych, którzy pierwszy raz czytają moje teksty: Bloom otwiera się z Pipem, małym, trójwymiarowym stworkiem, który wygląda jak szeroko otwarty pączek i wita Cię niczym wyczekiwanego gościa. Pierwsze ekrany pokazują, co potrafi aplikacja: zidentyfikować roślinę w kilka sekund, przypomnieć o podlewaniu, zdiagnozować choroby. Następnie pojawia się ekran z informacją o dokładności, potwierdzoną niezależnymi testami, oraz oceną wystawioną przez społeczność, wraz z komentarzami osób już korzystających z aplikacji. I to tyle. Żadnego wywiadu, żadnego pytania o liczbę posiadanych roślin, ani o mój poziom zaawansowania. Pokazała, co umie, i pozwoliła mi skierować obiektyw aparatu.

Pip identyfikuje roślinę w Bloom
Profil, który sprawił, że przestałam zgadywać, ile wody potrzebują rośliny
Skierowałam aparat na moją monsterę, pojawił się Pip ze swoją lupą, badając roślinę, a kilka sekund później wynik był już gotowy: procent dopasowania, nazwa zwyczajowa i naukowa. Tuż poniżej zakładki Przegląd, Pielęgnacja i Botanika, a na tym samym ekranie częstotliwość podlewania, rodzaj światła, zakres temperatur i idealna wilgotność. Aplikacja rozpoznaje ponad 35 000 gatunków i trafia w około 9 na 10 przypadków, co potwierdzają niezależne testy, więc już dawno przestałam się zastanawiać, czy aby na pewno.

Wynik identyfikacji w Bloom z procentem dopasowania
Toksyczność, mililitry i health score
Właśnie w tym momencie Bloom przestał być dla mnie tylko identyfikatorem. Każdy profil rośliny zawiera ostrzeżenie o toksyczności, rozbite na kategorie: kot, pies i dziecko, co dla każdego, kto ma zwierzaka lub małą siostrzenicę czy siostrzeńca, nie jest detalem, a priorytetem. Jest też health score rośliny, od 0 do 100, oraz ilość wody w mililitrach, obliczona dla rozmiaru doniczki i miejsca, w którym roślina żyje, z przyciskiem do ponownego przeliczenia, gdy ją przeniesiesz. Lata spędziłam na podlewaniu „na oko”. Widok konkretnej liczby na ekranie w końcu wyleczył moją ciężką rękę.

Profil rośliny w Bloom z health score i podlewaniem w mililitrach
Moje rośliny, każda w swoim kącie
Kiedy zapisujesz roślinę, Bloom pyta, w którym pomieszczeniu mieszka, i dostosowuje pielęgnację do światła w tym miejscu. Zakładka „Mój ogród” ustawia wszystkie w rzędzie, z flagą o zaległym podlewaniu bezpośrednio na karcie. Jest też harmonogram pielęgnacji, który rozdziela to, co zaległe, to, co przypada na dzisiaj, i to, co nadchodzi, w tym nawożenie, przycinanie, obracanie doniczki, przesadzanie i zdjęcia postępów. Paproć na kuchennym parapecie, kiedyś symbol mojej porażki, jest teraz pierwszą rzeczą, którą sprawdzam rano, jeszcze przed pogodą.

Zakładka Mój ogród w Bloom z alertem o podlewaniu
Lektura, która naprawdę wciąga
Każdej roślinie towarzyszą obszerne poradniki pielęgnacyjne, przedstawione niczym artykuł w magazynie: podlewanie, światło, gleba, temperatura, idealna doniczka i rozmnażanie, a także sekcja botaniczna z klasyfikacją, symboliką i kwitnieniem. Są też ryzyka chorób dla danego gatunku, podzielone na wysokie, umiarkowane i niskie, co jest jedną z tych informacji, których nie wiedziałeś, że potrzebujesz, dopóki ich nie zobaczyłeś. Poradnik dotyczący rozmarynu to nadal mój ulubiony. To rodzaj treści, który sprawia, że aplikacja staje się towarzyszem, a nie tylko narzędziem.

Podstawowy poradnik pielęgnacji w Bloom
Poznajmy PlantSnap
Ładne otwarcie, ale pośpieszne
PlantSnap otwiera się pięknym ekranem, z akwarelowym zielonym tłem i hasłem o harmonii natury i technologii. Byłam gotowa, by dać się oczarować. Tyle że, zanim pokazało mi choć jedną roślinę, wyskoczyły mi dwa okienka pop-up jedno po drugim, a potem ekran z ofertą. Wszystko to, zanim zobaczyłam pierwszy listek. Nic z tego nie uniemożliwia korzystania z aplikacji i wszystko można zamknąć, ale pierwsze wrażenie było bardziej jak oferta sprzedaży niż powitanie.

Ekran startowy PlantSnap
Możesz wejść bez konta, a aplikacja zapyta, czego szukasz
Ekran rejestracji oferuje logowanie przez Facebooka, Google, Apple i e-mail, ale „x” w rogu pozwala wejść bez zakładania konta, po prostu, żeby się rozejrzeć. Podoba mi się taka swoboda. Następnie pyta o cel wizyty: identyfikacja roślin, dołączenie do społeczności lub śledzenie wzrostu własnych. Uznałam to pytanie za przyjazne i od razu mówi, w czym aplikacja jest najlepsza.

PlantSnap pyta o cel wizyty
Społeczność to serce aplikacji
Ekran główny PlantSnap to nie lista zadań, to strumień zdjęć roślin zamieszczanych przez ludzi z całego świata, niczym Instagram w całości poświęcony zieleni. To prawdziwa gratka, jeśli lubisz czerpać inspirację, oglądać gatunki, których nigdy nie widziałeś, i czuć się częścią klubu. Ale uwaga: w momencie, gdy wylądowałam na tym feedzie, przywitała mnie seria wyskakujących okienek, jedno po drugim, między poradami a ofertami, a każdy, kto korzysta z aplikacji bez subskrypcji, ma na dole ekranu baner reklamowy. Można to wszystko zamknąć i zająć się swoimi sprawami, ale w pierwszej chwili było tego naprawdę dużo.

Kanał społeczności PlantSnap
Porównanie punkt po punkcie
Identyfikacja rośliny ze zdjęcia
Obie identyfikują, i obie robią to dobrze. Różnica polega na tym, co dostajesz w pakiecie. PlantSnap podaje nazwę i idzie dalej. Bloom potrzebuje kilka sekund dłużej i zwraca rozbudowany profil, z kontekstem, ciekawostkami i praktycznymi instrukcjami. Jeśli Twoje pytanie brzmi „co to za roślina?”, obie odpowiadają. Jeśli Twoje pytanie brzmi „dobrze, a co mam z nią teraz zrobić?”, Bloom odpowiada lepiej.
Codzienna pielęgnacja
Tutaj szala wyraźnie przechyla się na jedną stronę. Bloom został stworzony, by z Tobą zostać: harmonogram pielęgnacji z tym, co zaległe i co przypada na dzisiaj, rośliny posortowane według pomieszczeń, podlewanie w mililitrach i health score dla każdej z nich. To właśnie Bloom uratował moją bazylię przed luką w pamięci, która byłaby fatalna w skutkach. PlantSnap ma poradniki pielęgnacyjne i opcję śledzenia wzrostu roślin, ale rutyna typu „przypomnij mi o podlewaniu tej z salonu w czwartek” nie jest jego mocną stroną. Został stworzony do identyfikacji roślin i łączenia ludzi, a nie do bycia Twoim zielonym planerem.
Co możesz zrobić poza identyfikacją
Ten punkt stał się oczywisty, gdy otworzyłam menu szybkich akcji Bloom. Oprócz identyfikacji rośliny, jest diagnostyka chorób, miernik światła, dzięki któremu dowiesz się, czy ten kąt w salonie faktycznie się nadaje, identyfikator chwastów i sprawdzenie toksyczności. Nie wspominając o historii pielęgnacji i zdjęciach postępów, które budują oś czasu dla rośliny. Porównałam zdjęcie mojej monstery sprzed dwóch miesięcy z obecnym i prawie zawołałam rodzinę, żeby pokazać. PlantSnap trzyma się identyfikacji i prostego śledzenia wzrostu.
Społeczność i inspiracje
Ten punkt bezsprzecznie należy do PlantSnap. Kanał ze zdjęciami z całego świata i mapa roślin to funkcje, których Bloom po prostu nie ma w tej formie. Jeśli jesteś typem osoby, która uwielbia publikować kwitnące aloesy i dostawać komentarze od zachwyconych nieznajomych, PlantSnap daje Ci tę scenę.
Wrażenia z użytkowania
Będąc całkowicie szczerą: Bloom jest przyjemniejszy w użyciu. Cała ścieżka jest czysta, pozwala korzystać z aplikacji, zanim o cokolwiek zapyta, i nic nie przerywa Ci w połowie. W PlantSnap, każdy, kto używa jej bez subskrypcji, żyje z reklamami i tymi uporczywymi wyskakującymi okienkami, zwłaszcza w pierwszych minutach. Subskrybenci pozbywają się reklam, to prawda, ale poczucie porządku w Bloom wciąż wygrywa.
Dla kogo jest każda z tych aplikacji?
Bloom jest dla Ciebie, jeśli...
Chcesz aplikacji, która dba razem z Tobą: oznacza podlewanie odpowiednią ilością wody, porządkuje rośliny według pomieszczeń, pokazuje health score każdej z nich i spokojnie, bez przerw, uczy Cię o nich. Masz w domu zwierzaka lub dziecko i chcesz od razu wiedzieć, czy ten liść jest niebezpieczny. Dopiero zaczynasz i chcesz czuć wsparcie.
PlantSnap jest dla Ciebie, jeśli...
Chcesz mieć w kieszeni prosty identyfikator roślin. Lubisz społeczny aspekt ogrodnictwa i chcesz oglądać oraz pokazywać rośliny w ogólnoświatowej społeczności. Masz cierpliwość, żeby po drodze zamknąć jedno czy dwa wyskakujące okienka.
Moje szczere podsumowanie
PlantSnap zdobył moje serce w jednym konkretnym momencie: kiedy zagubiłam się, scrollując kanał zdjęć roślin innych ludzi – to było zajęcie, którego nie wiedziałam, że potrzebuję. Jako identyfikator i klub dla miłośników roślin, spełnia swoje zadanie.
Ale kiedy opadł kurz i zastanowiłam się, która aplikacja faktycznie dbała o moje rośliny razem ze mną, to był Bloom. To Bloom przypominał mi o właściwej porze podlewania i o odpowiedniej ilości wody, to on wiedział, w którym oknie mieszka każda roślina, to on ostrzegał mnie, że jedna z moich roślin jest niebezpieczna dla kota mojej siostry, to on sprawił, że czytałam o rozmarynie w sobotnią noc czysto dla przyjemności. Otwierałam PlantSnap, żeby poszukać inspiracji; otwierałam Bloom, bo moje rośliny mnie potrzebowały, i ta różnica, dla mnie, rozstrzyga wybór.
Jeśli chcesz tylko poznać nazwę rośliny i pogadać z innymi ogrodnikami, PlantSnap to uczciwy wybór. Jeśli chcesz aplikacji, którą możesz nazwać swoją, takiej, która zamienia pielęgnację w nawyk, Bloom to moja rekomendacja, a paproć z kuchni by mnie poparła.
A jeśli pewnego dnia Twoja paproć znów zacznie wyglądać na szczęśliwą, ja będę szczęśliwa razem z Tobą.
Ta recenzja została napisana po praktycznym użyciu obu aplikacji na iPhonie. Funkcje, ekrany i języki mogą się różnić w zależności od regionu i daty pobrania.
Powiązane artykuły
5 najlepszych aplikacji, które przypomną Ci o podlewaniu roślin
Ciągle zapominasz o podlewaniu roślin? Oto 5 najlepszych aplikacji, które zrobią to za Ciebie, przetestowane pod kątem inteligentnych przypomnień dopasowujących się do Twojej rutyny.
6 najlepszych aplikacji dla początkujących hodowców roślin
Zaczynasz swoją przygodę z roślinami i boisz się, że je uśmiercisz? Oto sześć najlepszych aplikacji dla początkujących, które ułatwią identyfikację i pielęgnację Twoich pierwszych zielonych przyjaciół.
7 najlepszych aplikacji dla wiecznych zabójców roślin
Jeśli Twoje rośliny wciąż umierają, mimo wszelkich starań, te 7 aplikacji powstało z myślą o Tobie. Oto te, które naprawdę pomagają utrzymać roślinę przy życiu.